gdy przeczytam drugą część książki.

Więc... nie przedłużając:"House of cards" to w swoich założeniach książka jak wiele. Pełno polityków, dążenie do objęcia wysokiego stanowiska, układy zawierane po cichu. Ale, no właśnie. Zawsze jest jakieś ale. I w tym wypadku jest ono jak najbardziej pozytywne.
Pierwszym niewątpliwym plusem całej historii są postacie- przede wszystkim główny bohater, Francis Urquhart, rzecznik dyscypliny klubowej w rządzącej w Anglii partii. Rzadko można spotkać tak bezkompromisową i zimną postać, która jednocześnie pozostaje aż boleśnie realna. Francis zrobi wszystko by zdobyć upragnione stanowisko. Nie przebiera w środkach. Nie rzuca dowcipami na prawo i lewo. On po prostu robi to co prawdziwy polityk. I to się sprawdziło. Mimo niezbyt przyjaznego charakteru nie mogłam go nie polubić. Także postacie drugoplanowe - dziennikarka Mattie, żona Francisa - Mortima, polityk Roger O'Neil i wiele innych, oni wszyscy są do bólu prawdziwi.
![]() |
| Michael Dobbs, autor |
Fabuła, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się oklepana, zostaje przedstawiona tak, by czytelnik nie mógł oderwać się od książki. Sama przeczytałam ją jednym tchem - dosłownie, zajęła mi jeden pełny dzień, od rana do wieczora. A ostatnimi czasy rzadko zdarza mi się trafić na tak dobrą książkę.
Innym, niewątpliwie wielkim atutem powieści jest jej aktualność. Książka została napisana w 1989 roku, czego nie sposób odczuć w trakcie czytania. Ja sama byłam zszokowana, gdy się o tym dowiedziałam, bo podczas czytania, najzwyczajniej tego nie czuć. "House of cards" równie dobrze mogłoby wyjść kilka tygodni temu i nie poczulibyśmy różnicy. Samochód jest samochodem, telefon telefonem, a partia polityczna pozostaje jedynie partią. Bez nazw, marek czy producentów.
Niewątpliwie na pochwałę zasługuje też styl pisania Michaela Dobbsa. Jego polityczne doświadczenie z pewnością pomogło mu w pisaniu. Akcja się nie ciągnie, nie jest za szybka. Nawet tłumacz książki nie zawinił!
Pierwsza część trylogii o Francisie Urquhart'cie zdecydowanie nie rozczarowuje. Na mojej półce leży już druga część: "Ograć króla" i tylko czekam na wolniejszą chwilę, by się za nią zabrać.
W wolne dni udało mi się obejrzeć kilka ciekawych fimów, w tym tygodniu pójdę do kina na nową produkcję Marvela, więc kolejna recenzja powinna pojawić się szybko.
See you!
Nataria




