wtorek, 10 maja 2016

Jak daleko można się posunąć by osiągnąć cel? - "House of cards"

Hej wszystkim ^^ dziś przybywam do was z recenzją książki, którą udało mi się przeczytać w trakcie majówki - "House of cards". Wiem, że istnieje także serial i jeśli jest choć w połowie tak dobry jak książka to chyba zdecyduję się go obejrzeć. Ale dopiero, 
gdy przeczytam drugą część książki.

Więc... nie przedłużając:
"House of cards" to w swoich założeniach książka jak wiele. Pełno polityków, dążenie do objęcia wysokiego stanowiska, układy zawierane po cichu. Ale, no właśnie. Zawsze jest jakieś ale. I w tym wypadku jest ono jak najbardziej pozytywne.
Pierwszym niewątpliwym plusem całej historii są postacie- przede wszystkim główny bohater, Francis Urquhart, rzecznik dyscypliny klubowej w rządzącej w Anglii partii. Rzadko można spotkać tak bezkompromisową i zimną postać, która jednocześnie pozostaje aż boleśnie realna. Francis zrobi wszystko by zdobyć upragnione stanowisko. Nie przebiera w środkach. Nie rzuca dowcipami na prawo i lewo. On po prostu robi to co prawdziwy polityk. I to się sprawdziło. Mimo niezbyt przyjaznego charakteru nie mogłam go nie polubić. Także postacie drugoplanowe - dziennikarka Mattie, żona Francisa - Mortima, polityk Roger O'Neil i wiele innych, oni wszyscy są do bólu prawdziwi.

Michael Dobbs, autor

Fabuła, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się oklepana, zostaje przedstawiona tak, by czytelnik nie mógł oderwać się od książki. Sama przeczytałam ją jednym tchem - dosłownie, zajęła mi jeden pełny dzień, od rana do wieczora. A ostatnimi czasy rzadko zdarza mi się trafić na tak dobrą książkę.
Innym, niewątpliwie wielkim atutem powieści jest jej aktualność. Książka została napisana w 1989 roku, czego nie sposób odczuć w trakcie czytania. Ja sama byłam zszokowana, gdy się o tym dowiedziałam, bo podczas czytania, najzwyczajniej tego nie czuć. "House of cards" równie dobrze mogłoby wyjść kilka tygodni temu i nie poczulibyśmy różnicy. Samochód jest samochodem, telefon telefonem, a partia polityczna pozostaje jedynie partią. Bez nazw, marek czy producentów.
Niewątpliwie na pochwałę zasługuje też styl pisania Michaela Dobbsa. Jego polityczne doświadczenie z pewnością pomogło mu w pisaniu. Akcja się nie ciągnie, nie jest za szybka. Nawet tłumacz książki nie zawinił!
Pierwsza część trylogii o Francisie Urquhart'cie zdecydowanie nie rozczarowuje. Na mojej półce leży już druga część: "Ograć króla" i tylko czekam na wolniejszą chwilę, by się za nią zabrać.
W wolne dni udało mi się obejrzeć kilka ciekawych fimów, w tym tygodniu pójdę do kina na nową produkcję Marvela, więc kolejna recenzja powinna pojawić się szybko.
See you!

Nataria

niedziela, 7 lutego 2016

"I'm not perfect princess" & "I'm still not perfect, and you're still my princess" Suzanne94 || FF Niall Horan

Problemy nastolatków nie są łatwym tematem. Bardzo łatwo jest przekroczyć granicę prawdopodobieństwa i zacząć wyolbrzymiać. O dziwo, ma to miejsce przede wszystkim w opowiadaniach pisanych właśnie przez nastolatków. Na szczęście zdarzają się wyjątki, n.p. dwuczęściowe opowiadanie Suzanne94: „I’m not perfect princess” i „I’m still not perfect and you’re still my princess”, przedstawiające pięć najpiękniejszych i najtrudniejszych lat siódemki przyjaciół.
Niall Horan
Choć nie jestem fanką historii o nieszczęśliwych, ale dobry dziewczynach i ich równie nieszczęśliwych i złych chłopakach, których życie zaczyna się układać bo mają siebie, to muszę przyznać, że to powaliło mnie na kolana. Choć może bardziej adekwatnym porównaniem byłoby stwierdzenie, że świetność twórczości Suzanne94 odczułam jak uderzenie kilofem w głowę. Nie dało się tego nie zauważyć.
Główna bohaterka, Cassandra Murray w chwili rozpoczęcia „I’m not perfect princess” ma siedemnaście lat. Jej rodzice zginęli w wypadku, przez co mieszka ze starszym bratem. Cassie to najlepsza uczennica, cicha nastolatka, której nie zauważa nikt z wyjątkiem jej najbliższych. Wszystko się zmienia, gdy pewnego wieczoru Niall Horan wkracza do restauracji, w której dziewczyna pracuje.
Łatwo się domyśleć, że Niall jest typowym złym chłopcem, tzn. byłby, gdyby opowiadanie Suzanne94 byłoby typowe. Ale nie jest. To po prostu człowiek, którego los skrzywdził bardziej niż na to zasługiwał. Historia Nialla sama w sobie starczyłaby na kilkutomową sagę.
Cassandra Murray
Postacie drugoplanowe także są dokładnie przemyślan, a ich historie realistyczne. Jessie, najlepsza przyjaciółka Cassie pochodzi z wielodzietnej rodziny pozbawionej ojca i matki, a przyjaciele Nialla – Harry, Zayn, Louis, Liam i Jake to najbardziej oddani przyjaciele jacy kiedykolwiek istnieli. Także postacie przewijające się raz czy dwa w trakcie fabuły sprawiają wrażenie postaci z krwi i kości.
Fanfiction jest pisane przede wszystkim z perspektywy Cassie, jednak nie brak rozdziałów, w których czytelnik ma wgląd w psychikę innych bohaterów – przede wszystkim Nialla.
Dla mnie „I’m not perfect princess” i „I’m still not perfect and you’re still my princess” to najbardziej realistyczna historia zawierająca największe problemy i radości każdego z nas. Porusza tematy anoreksji, bulimii i depresji. Pokazuje jak bardzo boli zdrada i kłamstwo, ale też jak piękna jest prawdziwa przyjaźń i pierwsza miłość. Dzięki takim opowiadaniom przypomina mi się, że istnieje coś takiego jak bezwarunkowa miłość oraz ludzie, którzy są gotowi obdarzyć nią drugiego człowieka. I mimo wszystkich problemów jakie dotykają bohaterów opowiadania oddałabym wszystko by mieć przy sobie przyjaciół gotowych zrobić dla siebie wszystko.


Yeah, wróciłam z kolejną recenzją. Przepraszam za tak długą przerwę, po prostu... tak jakoś wyszło. Postaram się tego nie powtarzać :D
Jak wam się podoba recenzja? To wattpadowe opowiadanie jest świetne :D gorąco zachęcam do jego przeczytania LD
Kocham
Nataria